„Niech ryczy z bólu ranny łoś,
Zwierz zdrów przebiega knieje,
Ktoś nie śpi, aby spać mógł ktoś.
To są zwyczajne dzieje.”
Hamlet, akt III, scena 2.
Namówiłem kolegę Nokę na udział w liczeniu zwierząt organizowanym przez suwalski oddział Polskiego Związku Łowieckiego.
Dziś o 7 rano stawiliśmy się w nadleśnictwie Szczebra i po odprawie ruszyliśmy kilkudziesięcioosobową grupą w las.
4 liczenia (mioty), na mojej karcie pojawiło się łącznie 12 dzików i 5 saren. Nieźle.
Ogólnie „impreza” bardzo fajna, ciekawi ludzie, cały dzień spędzony w lesie, z okazją do fotografowania zwierzyny,
która sama biegnie do obiektywu goniona przez nagonkę. Tylko kadry takie „uciekające”…
Najbardziej mi żal, że nie udało nam się zobaczyć łosia, choć były widziane. Ale to jest do nadrobienia.

Kangur? ;)

„Idą, idą Wandale” ;)

Desant parami…

…i pojedynczo.

„Lux torpeda” ;)

Bonus pt. „uważny obserwator” ;)

Wczorajszy spontaniczny wyjazd nad Wigry. Miałem zamiar fotografować mróz w skali makro, ale znalazłem zachód słońca.
Swoją drogą mróz był tak duży, że po 10 minutach straciłem czucie w palcach i musiałem się ewakuować znad Wigier.








Dziś rano jadąc dookoła Wigier w ten mroźny poranek (w lesie koło Płociczna termometr pokazał -18,5 stopnia), po obejrzeniu wschodu słońca na Słupiu, doszedłem do wniosku, iż moim hobby, nawet większym niż fotografia jako jaka, są wschody słońca nad Wigrami :)
Kilka kadrów ze wschodu słońca wrzucam poniżej (wybrałem dziś do pokazania tylko te w formacie „kinowym”, tak mnie naszło), inne dzisiejsze wigierskie kadry, i wczorajsze podlaskie, będą później.





Wpis z Marzenką miał się pojawić już dawno, bo zdjęcia powstały w lipcu, ale dziś chyba będzie odpowiednia ku temu pora. Mieliśmy z Maćkiem niezły ubaw focąc Marzenkę w krajobrazie Suwalszczyzny :)
Przyłączając się do protestów przeciw podpisaniu przez polski rząd ACTA powinienem napisać tu, co myślę o polskim premierze, rządzie i nawet byłym członku zespołu Perfect, ale gdybym napisał to co myślę, to wyszedłby zbiór wulgaryzmów, i jeszcze by mnie o zniesławienie oskarżyli.
Zamiast tego kilka zdjęć z sesji z Marzenką. Mój komentarz odnośnie wyżej wzmiankowanych osób, w kontekście poniższych zdjęć, dopowiedzcie sobie sami… ;)
Marzenka z piwkiem nad rzeką podziwia zachód słońca…


Nie udało się złapać stopa do domu…

…więc rybek trzeba nałapać na kolację…

„Cholera, zerwał się, sum tak zwany olimpijczyk!”

…i pożyczonym rowerem do domu… ;)

Wczorajsze poranne słońce, które wychyliło się zza zimowych chmur, zachęciło mnie do wyjazdu w plener.
Niestety, gdy tylko wyjechałem za miasto zniknęło, a gdy wracałem do Suwałk, objechawszy swoją „trasę północną”, trwała już śnieżna zadymka.
Trudno. Mam nadzieję, że zima pokaże jeszcze swoje ładniejsze oblicze…





2 bonusy…


Ostatnie komentarze