Po wczorajszym średnio udanym poszukiwaniu zachodu słońca w Suwalskim Parku Krajobrazowym postanowiliśmy dziś z Noką spróbować ponownie.
Zapowiadało się ciekawie, ruszyliśmy tym razem w kierunku Wigier, dotarliśmy za Bryzgiel, do Krusznika.
Ale dziś mieliśmy chyba jeszcze większego pecha, słońce przed zachodem schowało się za pas chmur na horyzoncie. Niestety.
Jednak wyjazd udany, przetestowaliśmy miejsce pod kątem zachodów i przyszłych wschodów słońca, a może i polowania z teleobiektywem na zwierzynę.




Bonus po zachodzie słońca – jezioro Mulaczysko.

Z Noką ścigaliśmy się dziś z zachodem słońca, a może raczej z chmurami, które ciągle nam chowały słońce.
Ostatecznie postanowiliśmy poczekać na zachód w Oklinach, uprzednio skontrolowani przez panów policjantów (i ostrzeżonych, że zbliżamy się do granicy województwa – a to już opuszczać Podlaskiego nie można? ;) ). Później sami byliśmy wzięci za kontrolerów ARR czy innej podobnej instytucji ;)
Jakoś ciężko niektórym ogarnąć, że można jeździć i łazić ze statywami po polach, by fotografować zachód słońca. Cóż, dziwaki z nas takie ;)
3 HDY- i bonus, z dedykacją dla dzielnych stróżów prawa oraz rolnika, który „wniosek ma już wypełniony” ;)




Jeszcze kilka kadrów z ostatniej sesji z Moniką.








Backstage :)

Jeszcze nie skończyłem pokazywać zdjęć z pierwszej sesji z Moniką, a już zrobiliśmy drugą :) Tym razem w plenerze.
3 godziny spędziliśmy dziś w ruinach pałacu Paca w Dowspudzie i pałacowym parku.
Sesja miała być w stylu gotyckim, ale chyba nie do końca taka wyszła. Wczorajsze niebo było ku temu znacznie lepsze, dziś było typowo wiosenne, choć nawet słońce nie było w stanie zrównoważyć powiewów chłodnego wiatru. Musieliśmy więc zrezygnować z trzeciej przygotowanej stylizacji, żeby Monika nie przypłaciła tego zdrowiem, mam nadzieję.
Ekipa: Monika – modelina i stylistka w jednym, jak zawsze drobiazgowo przygotowana, Waldek – jak zawsze niezawodna pomoc techniczna i towarzyska – wielkie dzięki Waldku, i ja – robiący te nieudolne kadry ;) Strat w ludziach brak, w zwierzynie również – podczas sesji nie ucierpiało żadne zwierzę ;) Straty w sprzęcie… niewielkie, kilka rys na lampie i odbiorniku (chińczyki trzymają się mocno i działają nadal) – przy okazji przestroga na przyszłość – rozłożony na statywie softbox to niezły żagiel ;)
Przy okazji sesji doszedłem do smutnego, bo jakże kosztownego wniosku… muszę jednak kupić nikkora 24-70/2,8… Waldku, po coś mi go pożyczał, do jasnej cholery!?! ;))
Pierwsze 4 dzisiejsze kadry. Kolejne w najbliższym czasie.



Bonus: Monika poznała księcia… ;)

Poranek w Wielki Piątek był świetny, fotograficznie i sennie ;) Liczyliśmy z chłopakami, że wschód słońca w Wielką Sobotę będzie choć w połowie tak fajny jak dzień wcześniej. Niestety. Było szaro i buro. Objechaliśmy SPK licząc na słońce (które nie wyszło zza chmur i mgły) oraz szukając żurawi, które ciężko było w tej mgle wypatrzeć. Znaleźliśmy na szczęście miejsce, gdzie żyją, więc odwiedzimy je jeszcze ;)






W bonusie żurawie…


I backstage ;)


Ostatnie komentarze