Losowe zdjęcia z galerii:

Zatoka Słupiańska - jezioro Wigry - 12.03.2011 Stary Folwark - jezioro Wigry - 17.08.2013 Biała Woda - 14.01.2012 Biała Woda - 22.02.2011 Zamek Książ - listopad 2010 Jezioro Solińskie, Polańczyk - 29.09.2017

Kategorie

zachód słońca

W ostatnią niedzielę, podobnie jak tydzień wcześniej, znów mnie namówiła małżonka na wyjazd w plener, bo akurat popołudniu wyszło słońce zza chmur. Prawdę mówiąc długo nie musiała mnie namawiać. Ostatnio tak rzadko słońce pokazuje się na Suwalszczyźnie, że staram się wykorzystać każde jego pojawienie się jako okazję do fotografowania. Zrobiliśmy więc sobie małą wycieczkę – najpierw do Dowspudy, żeby przejść się po parku i poszukać jesiennych kolorów na drzewach, a potem na północ Suwalszczyzny, aż do Stańczyk. Same Stańczyki odpuściliśmy, bo było już późno i słońce było już nad horyzontem, a my chcieliśmy jeszcze sprawdzić nową drogę. I rzeczywiście, odkryliśmy nową ciekawą drogę, którą trzeba będzie jeszcze kilka razy w przyszłości przejechać, bo ma potencjał fotograficzny. Poniżej kilka kadrów z tej drugiej części popołudnia, łącznie z kilkoma kadrami nieba o zachodzie słońca. A był ładny tego dnia, nawet ja – miłośnik wschodów słońca – muszę to przyznać ;) Dowspuda będzie w innym wpisie.

Suwalszczyzna - 15.10.2017

Suwalszczyzna - 15.10.2017

Suwalszczyzna - 15.10.2017

Suwalszczyzna - 15.10.2017

Suwalszczyzna - 15.10.2017

Suwalszczyzna - 15.10.2017

Suwalszczyzna - 15.10.2017

Suwalszczyzna - 15.10.2017

Suwalszczyzna - 15.10.2017

Suwalszczyzna - 15.10.2017

Suwalszczyzna - 15.10.2017

W niedzielne popołudnie nad Suwalszczyzną zaświeciło słońce, a moja kochana małżonka nabrała ochoty na przejażdżkę w plener. Pojechaliśmy więc na objazd zachodniej i północnej Suwalszczyzny. Słońce na zmianę chowało się za chmurami i niespodziewanie pojawiało, co wcale nie ułatwiało szukania kadrów przy objazdowym fotografowaniu. Kolorów też jeszcze nie ma za dużo. Za jakiś tydzień lub dwa powinno być widać jesień w pełni. O ile wcześniej wiatr, deszcz i mróz nie pozbawią drzew liści.

Suwalszczyzna - 08.10.2017

Suwalszczyzna - 08.10.2017

Suwalszczyzna - 08.10.2017

Suwalszczyzna - 08.10.2017

Suwalszczyzna - 08.10.2017

Suwalszczyzna - 08.10.2017

W bonusie trójka “czempionów na podium czekających na dekorację i odegranie hymnu” ;)

Suwalszczyzna - 08.10.2017

Poprzedni tydzień odpoczywałem od Suwalszczyzny, spędziłem go w Bieszczadach. Wyjazd zorganizowaliśmy z żoną praktycznie spontanicznie, chcąc spełnić marzenie mego teścia o wizycie w Bieszczadach. Dlatego łącznie przejechaliśmy ponad 2.800 kilometrów, bo po drodze musieliśmy “zahaczyć” o Wielkopolskę ;) Wprawdzie lepszym terminem na wizytę w Bieszczadach byłaby końcówka października, z uwagi na piękne jesienne kolory na drzewach, ale tylko taki termin nam pasował z powodu pracy. I choć kolorów na drzewach rzeczywiście było jeszcze mało, to przynajmniej pogoda trafiła nam się świetna. Poza pochmurnym dniem przyjazdu przez resztę pobytu delektowaliśmy się jesiennym słońcem.
Wpisów z pobytu w Bieszczadach będzie na pewno kilka. Ale chronologicznie nie będzie, zacznę od zachodu słońca w Polańczyku z przedostatniego dnia pobytu. Blisko naszego domku znajdował się jeden z najbardziej popularnych punktów widokowych, więc grzechem byłoby nie zaglądać tam o wschodzie i zachodzie. Wystarczyło podejść 200 metrów pod górę, żeby cieszyć się widokiem Polańczyka i jeziora Solińskiego. A w ciepłym świetle zachodzącego słońca wyglądał naprawdę przyjemnie. Za 2-3 tygodnie, gdy liście na drzewach zrobią się kolorowe, będzie tam na pewnie jeszcze ładniej. Dlatego ten wyjazd traktuję jako zapoznawczy z Bieszczadami i już planuję w głowie kolejne wizyty w kolejnych latach ;)

Polańczyk - 28.09.2017

Polańczyk - 28.09.2017

Polańczyk - 28.09.2017

Polańczyk - 28.09.2017

Polańczyk - 28.09.2017

Polańczyk - 28.09.2017

Polańczyk - 28.09.2017

Polańczyk - 28.09.2017

Pewne sierpniowe popołudnie nad Wigrami spędzone z Noką. Waldek nie mógł się z nami wybrać, choć żałować nie ma czego. Zapowiadało się nieźle, jak zwykle. Ale o zachodzie, również jak zwykle, pas chmur na horyzoncie zrobił krecią robotę i zasłonił słońce. Światło nie podświetliło nisko wiszących chmur i spektaklu nie było. Szkoda, ale niedosyt przy powrocie z pleneru jest zalecany ;)

Mikołajewo - 28.08.2017

Mikołajewo - 28.08.2017

Budzisko - 28.08.2017

Budzisko - 28.08.2017

Budzisko - 28.08.2017

BudzisBudzisko - 28.08.2017ko - 28.08.2017

Budzisko - 28.08.2017

Budzisko - 28.08.2017

I 2 małe bonusy.

Budzisko - 28.08.2017

Budzisko - 28.08.2017

Piątkowy zachód słońca oglądaliśmy z najlepszą z żon nad Wigrami (koledzy z “trójki nikoniarskiej” nie mogli lub nie chcieli przejechać się ze mną nad Wigry tego dnia). To jednak lekkie nadużycie twierdzić, że oglądaliśmy zachód słońca. Oglądaliśmy spektakularne chmury odbijające się w tafli jeziora, ale samego zachodu nie widzieliśmy, bo schował się za tymi chmurami właśnie. Miałem nadzieję, że słońce się przebije pod tymi chmurami i je podświetli od dołu, ale jak się domyślacie, i jak wiele razy już tego lata było, nic z tego nie wyszło. Brałem co było, bo chmury były ładne i ciekawie się układały w kadrze. Na koniec jak zwykle trochę pomemłałem.

Przed zachodem było ciekawie, liczyliśmy, że sam zachód będzie jeszcze ciekawszy.

Wigry - 25.08.2017

Wigry - 25.08.2017

I byłby, gdyby chmury (choć ładne) nie zasłoniły słońca o zachodzie.

Wigry, jezioro Wigry - 25.08.2017

Wigry, jezioro Wigry - 25.08.2017

Wigry, jezioro Wigry - 25.08.2017

Wigry, jezioro Wigry - 25.08.2017

Wigry, jezioro Wigry - 25.08.2017

Na koniec trochę memłania i do domu.

Wigry, jezioro Wigry - 25.08.2017