Losowe zdjęcia z galerii:

Turtul - 05.11.2011 Gulbin - Czarna Hańcza - IR - 02.06.2011 Śmiełów, Wielkopolska - 30.03.2016 Krusznik - czerwiec 2016 Jezioro Wigry, Cimochowizna - 11.05.2017 273/365 - Krusznik - 09.10.2016

Kategorie

kwiaty

Jak co roku, gdy kończy się piękna kolorowa jesień, pojawia się problem braku fotograficznych tematów. Zwłaszcza, gdy pogoda nie rozpieszcza, jak w tym roku. Nawet ta “polska złota jesień” w tym roku nie miała zbyt wielu szans pokazania swoich uroków na Suwalszczyźnie. W takich sytuacjach warto zająć się innymi dziedzinami fotografii, choćby makro. W któryś październikowy pochmurny dzień, gdy po raz kolejny nie było po co ruszać w plener, postanowiłem znów pobawić się w domowym, na szybko zaaranżowanym studio. Znów z przyjemnością pobawiłem się physalis i różnymi “badylami”. Oczywiście dodatkowo zabawa ze światłami i wodą. Mam już kolejne pomysły na takie zabawy, więc w niedalekiej przyszłości znów pojawią się na blogu efekty takich fotograficznych zabaw. A dziś tylko kilka marnych kadrów pro forma.

Domowe studio - październik 2017

Domowe studio - październik 2017

Domowe studio - październik 2017

Domowe studio - październik 2017

Domowe studio - październik 2017

“W czasie deszczu dzieci się nudzą” – tak śpiewała Barbara Kraftówna w Kabarecie Starszych Panów. A kiedy nudzą się osoby fotografujące krajobrazy? Najpewniej w bezchmurne południe ;) Dlatego czasami dla odmiany od krajobrazów i zwierzyny warto rozstawić się w domu ze sprzętem i spróbować innej fotografii. Tak zrobiłem kilka dni temu. Wystarczył statyw, dwie lampy błyskowe, radziecki Jupiter 135/3,5, mieszek do makro oraz rozpylacz do podlewania kwiatów. Całość ustawiona w kuchni na płycie indukcyjnej. 3 godziny zabawy gwarantowane ;)
Za obiekt posłużył mi physalis (czyli miechunka, peruwiańska w tym przypadku), który był ozdobą imieninowego tortu najlepszej z żon. Ozdobę zostawiłem włąśnie z myślą o takiej zabawie fotograficznej. A zabawa była przednia, z balansowaniem kolorami światła, jego intensywnością, kierunkiem i kształtem nawet. Kilka efektów tej zabawy pokazuję poniżej.

Physalis - sierpień 2017

Physalis - sierpień 2017

Physalis - sierpień 2017

Physalis - sierpień 2017

Physalis - sierpień 2017

Physalis - sierpień 2017

Physalis - sierpień 2017

A w bonusie orzechy laskowe, które miałem pod ręką i jakoś się tak ułożyły do zdjęcia w rzędzie ;)

Physalis - sierpień 2017

Jak dmuchawce to maj, ale ten akurat z 2011 roku.

364/365 - Suwalszczyzna,  maj 2011

Jak wspomniałem w poprzednim wpisie jadąc na wschód do Bartnego Dołu widziałem sporo zwierzyny. Niestety było za ciemno jeszcze, żeby jakiekolwiek zdjęcia z ręki robić. Ale godzinę po wschodzie słońca, gdy już obfociłem się do woli nad Wigrami, mogłem ruszyć w znajome miejsca szukając zwierzyny. Generalnie można powiedzieć, że to był jeleniowy poranek. Bo najpierw chmara w Sobolewie przed wschodem, a potem chmara, choć widziana z daleka (nie próbowałem podchodzenia z uwagi na młode, nie chciałem tej chmary płoszyć i ganiać po lesie) w “jeleniowym lesie”. Szkoda, że były daleko, ale przynajmniej wiem, że jelenie nie zmieniły miejsca i nadal można je tam spotkać.

Suwalszczyzna - 07.06.2017

Chwilę później “samotnik z Kampinosu” ;)

Suwalszczyzna - 07.06.2017

A potem spotkałem taką trójkę. Dwa razy.
Po pierwszym spotkaniu oddaliły się do pobliskiego lasku, ale kwadrans później znów tamtędy przejechałem i znów stały na tej samej łące.
Widocznie strasznie im pasowała (smakowała) ta łąka ;)

Suwalszczyzna - 07.06.2017

Suwalszczyzna - 07.06.2017

Suwalszczyzna - 07.06.2017

Potem prawie wdepnąłem w koziołka ;)

Suwalszczyzna - 07.06.2017

Długimi susami odskoczył ode mnie, ale nie uciekł daleko, tylko stanął w polu, obserwował mnie i oszczekiwał.

Suwalszczyzna - 07.06.2017

Zdziwiło mnie dlaczego nie uciekł do pobliskiego lasu. Okazało się, że blisko mnie w zbożu chowała się koza, która uciekła, gdy zrobiłem kilka kolejnych kroków. Przypuszczam, że w pobliżu kozy leżało młode, dlatego od razu nie uciekła tylko się przyczaiła, a kozioł zamiast uciekać oszczekiwał mnie. Sarna schowała się w pobliskim lesie, kozioł ostatecznie poszedł za nią, a ja oddaliłem się nie chcąc ryzykować stresowania sarniego potomstwa.

Kontynuowałem spacer, przy okazji szukając kadrów z florą, tak dla odmiany ;)

Suwalszczyzna - 07.06.2017

Suwalszczyzna - 07.06.2017

I jak się okazało spacer skończył się całkiem ciekawym spotkaniem. Na łące pasły się dwa byki. W przerwie między kęsami ganiały się bawiąc się w ten sposób. Udało mi się je podejść dzięki wysokiemu zbożu rosnącemu obok łąki. Wyczekałem aż postanowią wracać do lasu i same wejdą mi w kadr. I tak się stało. Najpierw jeden wbiegł mi w kadr, zobaczył mnie i się poprzyglądał. Ruszył w stronę lasu, a za nim kolega. Jednak w koledze górę wzięła ciekawość, bo też postanowił przystanąć i sprawdzić co tak spłoszyło pierwszego rogacza. Chwilę mi się poprzyglądał i potruchtał za poprzednikiem w las. A ja z uśmiechem mogłem kończyć spacer, dziękując św. Hubertowi za pomyślne “łowy” ;)

Suwalszczyzna - 07.06.2017

Suwalszczyzna - 07.06.2017

Suwalszczyzna - 07.06.2017

Szafirki to jedne z wiosennych kwiatów. U mnie w mieszkaniu jakimś dziwnym sposobem pojawiły się w kilku doniczkach ;) Szkoda było nie wykorzystać ich jako tematu do zabaw fotograficznych. Wprawdzie przypłaciłem te zabawy bólem pleców (fotografia makro to ciężki kawałek chleba), ale czego to niedzielny pstrykacz jak ja nie zrobi dla kilku kadrów ;) Wykorzystałem dwie lampy i folie do zmiany kolorów światła. Co z tej zabawy wyszło widać poniżej.

Szafirki - wiosna 2017

Szafirki - wiosna 2017

Szafirki - wiosna 2017

Szafirki - wiosna 2017

Szafirki - wiosna 2017

Szafirki - wiosna 2017