Losowe zdjęcia z galerii:

Stary Folwark - jezioro Wigry - 13.04.2017 Duży Suchar - 23.01.2011 Okolice Suwałk - 07.02.2016 203/365 - okolice sarnowego lasu - 26.05.2016 Wodziłki - 18.07.2015 Jezioro Wigry - zatoka słupiańska - marzec 2017

Kategorie

jesień

W niedzielne popołudnie nad Suwalszczyzną zaświeciło słońce, a moja kochana małżonka nabrała ochoty na przejażdżkę w plener. Pojechaliśmy więc na objazd zachodniej i północnej Suwalszczyzny. Słońce na zmianę chowało się za chmurami i niespodziewanie pojawiało, co wcale nie ułatwiało szukania kadrów przy objazdowym fotografowaniu. Kolorów też jeszcze nie ma za dużo. Za jakiś tydzień lub dwa powinno być widać jesień w pełni. O ile wcześniej wiatr, deszcz i mróz nie pozbawią drzew liści.

Suwalszczyzna - 08.10.2017

Suwalszczyzna - 08.10.2017

Suwalszczyzna - 08.10.2017

Suwalszczyzna - 08.10.2017

Suwalszczyzna - 08.10.2017

Suwalszczyzna - 08.10.2017

W bonusie trójka „czempionów na podium czekających na dekorację i odegranie hymnu” ;)

Suwalszczyzna - 08.10.2017

Po powrocie z Bieszczad postanowiłem zajrzeć do jeleniowego lasu, żeby sprawdzić czy rykowisko się już skończyło. Jak się okazało dobiega powoli końca. Zresztą podobno w tym roku było generalnie słabe, „ciche”. To może dla odmiany za rok będzie lepsze niż zwykle ;) Spotkałem na łące chmarę jeleni, podszedłem je cicho i obserwowałem przez kilka minut licząc na to, że żerując na łące podejdą w moja stronę. Niestety wszystko zepsuła para saren, która w pewnym momencie przebiegła przez łąkę ewidentnie przed czymś uciekając. Oczywiście spłoszyły chmarę jeleni, które uciekły do lasu. Dopiero potem okazało się, że prawdopodobnie sarny uciekały przed wilkami, które w tej okolicy zaczęły się pokazywać. Cóż, może będę miał szczęście kiedyś i uda mi się sfotografować watahę wilków. Wycofałem się z pustej łąki i zrobiłem sobie spacer po lesie w promieniach porannego słońca, obserwując przy okazji oszronione trawy – tak, tego poranka skrobałem już szyby w aucie przed wyjazdem w plener. Jesień ledwie się u nas pokazała, a już jest naciskana przez zimę. Oby zima nie przyszła zbyt szybko w tym roku…

Suwalszczyzna - październik 2017

Suwalszczyzna - październik 2017

Suwalszczyzna - październik 2017

Suwalszczyzna - październik 2017

Suwalszczyzna - październik 2017

W poprzednim wpisie były zdjęcia z zachodu słońca nad jeziorem Solińskim w Polańczyku, więc tym razem pora na wschód słońca. Drugi, bo pierwszy wschód słońca z mgiełkami z Polańczyka będzie w jakimś kolejnym wpisie. Nie wywołuję ich chronologicznie. Do tego dziś tylko cześć pierwsza, żeby nie zanudzić Was zbyt dużą ilością zdjęć w jednym wpisie.

Zaczęliśmy ten dzień z żoną od wizyty przed samym wschodem słońca nad taflą jeziora Solińskiego. Jednak z poziomu wody mgły nad jeziorem nie wyglądały tak spektakularnie jak z tarasu naszego domu położonego znacznie wyżej. Dlatego po kilku kadrach zdecydowaliśmy o odwrocie w górę. Żona wróciła do domu robić kawę, a ja postanowiłem wdrapać się na punkt widokowy. I tutaj rzeczywiście mgły wyglądały jeszcze ciekawiej.

Jezioro Solińskie, Polańczyk - 29.09.2017

Wyspa Mała zwana Zajęczą z dołu…

Jezioro Solińskie, Polańczyk - 29.09.2017

Jezioro Solińskie, Polańczyk - 29.09.2017

I ta sama Wyspa Zajęcza z góry…

Jezioro Solińskie, Polańczyk - 29.09.2017

Jezioro Solińskie, Polańczyk - 29.09.2017

Jezioro Solińskie, Polańczyk - 29.09.2017

Jezioro Solińskie, Polańczyk - 29.09.2017

Jezioro Solińskie, Polańczyk - 29.09.2017

Jezioro Solińskie, Polańczyk - 29.09.2017

Jezioro Solińskie, Polańczyk - 29.09.2017

Poprzedni tydzień odpoczywałem od Suwalszczyzny, spędziłem go w Bieszczadach. Wyjazd zorganizowaliśmy z żoną praktycznie spontanicznie, chcąc spełnić marzenie mego teścia o wizycie w Bieszczadach. Dlatego łącznie przejechaliśmy ponad 2.800 kilometrów, bo po drodze musieliśmy „zahaczyć” o Wielkopolskę ;) Wprawdzie lepszym terminem na wizytę w Bieszczadach byłaby końcówka października, z uwagi na piękne jesienne kolory na drzewach, ale tylko taki termin nam pasował z powodu pracy. I choć kolorów na drzewach rzeczywiście było jeszcze mało, to przynajmniej pogoda trafiła nam się świetna. Poza pochmurnym dniem przyjazdu przez resztę pobytu delektowaliśmy się jesiennym słońcem.
Wpisów z pobytu w Bieszczadach będzie na pewno kilka. Ale chronologicznie nie będzie, zacznę od zachodu słońca w Polańczyku z przedostatniego dnia pobytu. Blisko naszego domku znajdował się jeden z najbardziej popularnych punktów widokowych, więc grzechem byłoby nie zaglądać tam o wschodzie i zachodzie. Wystarczyło podejść 200 metrów pod górę, żeby cieszyć się widokiem Polańczyka i jeziora Solińskiego. A w ciepłym świetle zachodzącego słońca wyglądał naprawdę przyjemnie. Za 2-3 tygodnie, gdy liście na drzewach zrobią się kolorowe, będzie tam na pewnie jeszcze ładniej. Dlatego ten wyjazd traktuję jako zapoznawczy z Bieszczadami i już planuję w głowie kolejne wizyty w kolejnych latach ;)

Polańczyk - 28.09.2017

Polańczyk - 28.09.2017

Polańczyk - 28.09.2017

Polańczyk - 28.09.2017

Polańczyk - 28.09.2017

Polańczyk - 28.09.2017

Polańczyk - 28.09.2017

Polańczyk - 28.09.2017

Malesowizna, listopad 2011.

350/365 - Malesowizna - 05.11.2011